where UAZ ?? – edycja 2023

where UAZ ?? – edycja 2023

To już 4 lata

„Jeśli uzbieram 7777zł do końca roku kupuję pieprzonego UAZa” – to było pod koniec 2018 roku. Od kilku godzin mamy już 2023 a tu dalej brak radzieckiego szmelcu w moim posiadaniu, strimer oszust wziął hajs i milczy, AmberUAZ jakiś a pytania „Co z UAZem” stały się już czymś w rodzaju wewnętrznego mema. A więc co się działo przez ten czas? Czy odzyskałem w końcu zadatek o którym była mowa w kwietniu 2020, na końcu poprzedniego posta na blogu?

Tak

Zakończenie akcji z wiecznie remontowanym UAZem jest dość krótkie i bez fajerwerków. Kontakt z właścicielem był praktycznie żaden, sczególnie od momentu gdy zacząłem coś przebąkiwać o zwrocie pieniędzy. Wybuliłem u prawnika ponad 200zł za poradę i wysłanie pisma które najwyraźniej doszło, w przeciwieństwie do mojego wypowiedzenia umowy (dwukrotnie awizowane) i po niedługim czasie otrzymałem zwrot zadatku. Niestety już bez żadnych odsetek i teoretycznie mógłbym się o nie jeszcze kłócić ale tu bym już więcej stracił niż odzyskał. Podsumowując – straciłem 200zł, kupę czasu i trochę nerwów. No cóż – życie.

No dobra, to może jakiś inny ułaz?

Nooooo, uhhhh… Taaaaak… Tyle że nie. Zdążyłem się trochę zmęczyć tematem i przestałem szukać innych egzemplarzy, jak coś się pojawiało na portalach ogłoszeniowych to byłem tym męczydupą który dzwoni, zadaje niewygodne pytania i w końcu i tak nie przyjeżdża nawet obejrzeć auta. Oglądałem jakiegoś jednego w Nowym Sączu ale zmarnowałem tylko właścicielowi trochę czasu kręcąc nosem i wróciłem do siebie.

Vitara

Poprzedni post o „AmberUAZ” pisałem w kwietniu 2020. Kasa wróciła a w czerwcu 2020 pojawił się pewien inny projekt, również wymagający sporych nakładów finansowych – remont chaty w górach. Jak to remont – wymaga transportowania rzeczy. Jak to góry – transportowanie rzeczy nie jest tak oczywiste jak w normalnych warunkach. Podjąłem zatem średnio przemyślaną decyzję o kupnie Suzuki Grand Vitary II z 2005 roku, z podstawowym silnikiem benzynowym 2.0 z gatunku tych „może i nie jest szybki ale za to dużo pali”. Egzemplarz chyba najtańszy na portalach ogłoszeniowych, nie bez wad, jednak całościowo sprawiała dobre wrażenie i po dokonaniu paru drobnych napraw targrała materiały budowlane na szczyt góry jak zła. Zainwestowałem w całkiem niezłe opony (Yokohama Geolandar A/T) więc kamienie czy błoto nie było jej straszne a po założeniu na koła łańcuchów wdrapywała się na górę nawet zimą przy średnich ilościach śniegu.

Rzeczona GV2 gdzieś na Opolszczyźnie i majestatycznie zwisający tłumik który został zategowany w znacznie późniejszym czasie.

Pomijając niedobór mocy auto bardzo sympatyczne a jazda nim w miejsach które niekoniecznie nadają się dla zwykłych samochodów była bardzo satysfakcjonująca. Po całym remoncie i sprzedaży chaty (o tym później) sprzedałem też i ją – po co mi takie auto do miasta? – jednak do dzisiaj trochę żałuję bo kurde, fajne auto było. No i zainwestowałem jeszcze pod koniec w lift zawieszenia i jakieś tam inne bajery – normalnie gigałeb do interesów jak nic, ktoś fajny prezent miał.

Jedno z zadań bojowych polegało na przykład na przywiezieniu z dołu przydomowej oczyszczalni ścieków.

Chata na Siwym Groniu

Remont chaty trwał jakiś rok i polegał na zbudowaniu od zera instalacji wodno-kanalizacyjnej, modernizacji instalacji elektrycznej, zerwaniu do gołych bali dwóch pomieszczeń, wydzieleniu w jednym z nich pomieszczenia na łazienkę, zamontowanie kilku okien, drzwi… Wszystko własnymi siłami, bez udziału żadnych fachowców (oprócz wynajęcia koparki do wykopania dziury na oczyszczalnię i rury kanalizacyjne). Byliśmy z tego dumni jak cholera, w chacie w końcu można było załatwić swoje potrzeby fizjologiczne nie odmrażając tyłka w rasowym wychodku na zewnątrz, wykąpać się a nawet zrobić pranie w pralce automatycznej. Ogólnie temat na co najmniej osobnego posta na blogu.

Sień Chaty po zdarciu starych desek, widok na przejście do przyszłej łazienki
To samo pomieszczenie, z lewej przejście widoczne na poprzednim zdjęciu.

Vitarę kupiłem ale Mazdę 3 sprzedałem więc kasy – jeszcze też tej na UAZa – trochę zostało. Po mojej stronie były zatem wydatki na instalacje. Rury, przewody, oczyszczalnia, hydrofor, bojler i jakieś okna. To wszystko kosztowało niemało i dość skutecznie wysuszyło fundusz UAZowy pożerając przy okazji chętnie też bieżące wypłaty.

Za drzwiami – dawna komórka, tu już ze zdemontowanym starym stropem i konstrukcją nowego, wyższego.

Planów było więcej i były całkiem ambitne – po zachomikowaniu kolejnej kasy mieliśmy przeciąć ścianę widoczną po prawej stronie zdjęcia powyżej i zrobić tam pokój z kominkiem. Następnie miała przyjść pora na poddasze – kolejny pokój w wyższej części, zabudowa strychu i zrobienie porządnych schodów.

A propos ambitnych rzeczy – moja mama napisała jakiś czas temu książkę zawierającą wspominki właśnie z owej Chaty na Siwym Groniu. W książce o remoncie nie poczytacie, nie ma też UAZa ani nic z tych rzeczy ale i tak jest ciekawie – zapraszam na stronę z blogiem, możecie przeczytać mniej więcej o co w ogóle chodzi a także kupić też wersję papierową w jednej z księgarń które są tam podlinkowane.

To samo pomieszczenie, już jako łazienka. Wcześniej w tym miejscu były tylko gołe ściany i resztki starej, stuletniej podłogi.

Kwoty zaczynają robić się grubsze a UAZ coraz mniej istotny

Niestety, wyszedł jeszcze kolejny temat – śmierć dziadka przyspieszyła zawiłości związane ze współwłasnością domu w którym z nim mieszkaliśmy i, jak się końcowo „dogadaliśmy”, spłaceniem naszych udziałów przez rodzinę. Pierwsza wycena, zorganizowana przez stronę spłacającą, była podejrzanie niska i wydała się nam niedoszacowana. Na przykład – osobny budynek warsztatu (pałkiz garage), posiadający dostęp do mediów, w stanie „w miarę ok” i o powierzchni 100m2 nie był zupełnie ujęty w wycenie. No normalnie za darmo, bo jak uprawniony rzeczoznawca twierdził, są to jakieś tam pomieszczenia towarzyszące i ich wartość podnosi tylko jakiś tam wskaźnik użyteczności całej nieruchomości. Takie wytłumaczenie jednak średnio nas satysfakcjonowało i zleciliśmy kolejną wycenę u innego rzeczoznawcy. Ten, nie kryjąc zdziwienia, oznajmił że budynek warsztatu absolutnie ma swoją wartość i końcowo okazało się że poprzednia wycena była niedoszacowana o około 200,000zł. Spłacająca nas część rodziny była z drugiej wyceny ekstremalnie niezadowolona i ogólnie zaczęło to wszystko trochę brzydko pachnieć.

Garaż we wspomnianym budynku, już po częściowym remoncie przeprowadzonym przeze mnie. Vitara dla skali. Filmy z remontu tego garażu są na moim kanale YT: „Valkiz wyszedł z domu”

Pomijając szczegóły i głupkowate komentarze kuzyna urzędującego w drugiej części warsztatu, za naszą część nieruchomości kasę dostaliśmy ale była to suma niewystarczająca na kupno domu który nie będzie na absolutnym zadupiu i będzie się trzymał kupy. Musieliśmy zatem sprzedać również chatę w górach a ja sprzedałem z rozpędu też Vitarę bo po co mi takie coś do jeżdżenia wyłącznie po asfalcie.

I tak docieramy do 2021/2022

Szczęście w nieszczęściu było takie że niedawny remont chaty w górach dość skutecznie podniósł jej wartość co pozwoliło na uzbieranie łącznie kwoty za którą udało się kupić dom niewymagający na dzień dobry kapitalnego remontu. Niestety nie udało mi się też „wyciągnąć” z tych wszystkich manewrów pieniężnych jakiejś wolnej kasy na zabawkę typu UAZ/LuAZ a co gorsza, jak to z posiadaniem domu, ciągle konieczne są różne mniejsze i większe inwestycje. Przed nami jeszcze zmiana źródła ciepła, likwidacja bajora na posesji i ocieplenie poddasza. Kupa forsy i to taka, jak to mówią, z przewagą kupy. W każdym razie – na UAZa na razie szans ni ma, chyba że podejmę znowu jakąś zupełnie nieprzemyślaną decyzję finansowo-motoryzacyjną zanim do mnie dotrze że to bez sensu.

 

10 komentarzy

  1. miltonek pisze:

    Super panie Valkiz, widzę jako pierwszy tutaj jestem
    ,

    kiedy sitisy?

  2. WojteC pisze:

    Wiedziałem to od dawna że po prostu chop wziął i się nachlał a UAZa nie ma chociaż UAZem mógł przewieźć więcej alko

  3. WojteC pisze:

    Kiedy coś z Valkiz wyszedł z domu i wszedł do garażu?

  4. JuNioR pisze:

    Dobra robota Pan Valkiz, powodzenia, oby teraz życie było bardziej znośne niż wcześniej, pozdrawiam

  5. Y-Run pisze:

    Ukradł pieniądze bandyta

  6. betonowy_mis pisze:

    be be be be be be BETON

  7. Jakub z Bieskidów pisze:

    Witam, Twoja historia pokazuje jak bardzo życie człowieka potrafi być zawiłe i co los potrafi zrobić z naszymi planami. Zainteresowała mnie przebudowa tej drewnianej chaty. Też jakiś czas temu przeprowadzałem podobny remont podobnej chaty (w zasadzie to kończyłem gdyż zaczął go kto inny z mojej rodziny dawno temu), z tym że bardziej w dolinie, zapewne nieco młodszej no i na własny użytek. Remont, a w zasadzie częściowa przebudowa polegała na doprowadzeniu do domu jakiegoś zdatnego do użytku źródła wody (innego niż dotychczasowe, chyba nawet przedwojenne ujęcie gdzieś w górze doliny), zabudowaniu możliwie tanim kosztem dobrze wyglądającej i spełniającej swoje zadanie kuchni, wprowadzeniu takiego udogodnienia jak łazienka, pozbyciu się elewacji z eternitu i zakonserwowaniu belek oraz dokończeniu anektowania poddasza jako sypialnię i dodatkowy pokój. Mam jeszcze parę pomysłów np. dobudowanie werandy, lecz na tą chwilę portfel nieco opustoszał :/ . Niestety tak mi się życie potoczyło, że dalej mieszkam w mieście i jedynie latem coś tam udało mi się pourzędować. Trochę szkoda warsztatu „pałkiz garage”. Lubiłem te Twoje techniczne zmagania. Wsadziłeś tam jednak sporo czasu i forsy. Przynajmniej tyle, że udało Wam się w miarę opłacalnie ogarnąć temat współwłasności. Planujesz jeszcze wrócić do tego typu filmów? Jakieś remonty około kolejowych złomów, czy innych ciekawych wynalazków? Może kwestia dotarcia do odpowiedniej społeczności poprawiła by zasięgi tych filmów, a ten temat dla ludzi choć trochę bardziej dojrzałych technicznie niż tylko „KiEtY SkrAPP??//” był naprawdę interesujący. Dodatkowo w połączeniu z Twoim poczuciem humoru i odpowiednim montażem był istnym majstersztykiem. Mam nadzieję, że uda Wam się wyjść na prostą i powrócisz do takich projektów, bo miałem wrażenie, że to było coś co sprawiało Ci przyjemność. W zasadzie chciałem się z Tobą podzielić moimi przemyśleniami przez fb ale jakoś nie mogłem do Ciebie dotrzeć. Pozdrawiam Jakub K (bo rodo czy coś) P.S. Apropos pewnego zdjęcia na instagramie – Tak, Beskidy to piękne miejsce 😀

  8. Jestem_ale_byłem pisze:

    Where UAZ ?….a nie czekaj……

  9. Kiedy_kolejne_Jezdzenie_Ikarusem_kurde_balans pisze:

    UAZ zakupioned, a aktualizacji, ani nawet filmu w stylu „Mam Uaza” wciąż nie ma… Sadge

Dodaj komentarz